Polacy to finansowi analfabeci – 70 proc. pytanych przez Bankier.pl nie potrafiłoby policzyć swojego wynagrodzenia netto w sytuacji, gdy znają kwotę brutto. W szkole nie uczymy się podstawowych rzeczach o finansach osobistych. Nie kładzie się też nacisku na planowanie zawodowe. Wiedzę o tym jak się pracuje w różnych branżach czerpiemy z informacji od rodziców i znajomych.  Ich własne, czasem bardzo przykre doświadczenia, często sprawiają, że demonizujemy niektóre miejsca pracy. Nie inaczej jest z pracą w korporacji, o których wiemy tylko tyle, że płaci się tam dobrze, ale w zamian traci się własną tożsamość i czas na rodzinę.

Zacznijmy od tego, że trudno znaleźć pracę, w której nic się nie robi a dostaje się za to duże pieniądze. Naturalnie, zdarza się, że ktoś ma lekką i dobrze płatną pracę, ale zwykle zanim ją otrzymał to ciężko pracował zdobywając doświadczenie, wiedzę i uprawnienia. Często zawody, które postrzegamy jako „lekkie i dobrze płatne” wiążą się z olbrzymią odpowiedzialnością, która niekiedy negatywnie odbija się na  zdrowiu psychicznym.

A jak się pracuje w korporacji? Nie chciałbym by był to artykuł przypominający broszurę przygotowaną przez specjalistów z działów HR, którzy zachęcają do kariery w dużej międzynarodowej firmie. Przekażę Państwu kilka praktycznych informacji, które pozwolą ocenić czy warto.

Praca w korporacji zależy od tego, w  jakiej znajdziemy zatrudnienie. Inaczej pracuje się w spółkach Skarbu Państwa, a inaczej w firmach prywatnych. W państwowej firmie mamy pewne premie, zawsze gdy spółka wypracuje zysk – dbają o to silne związki zawodowe, które tam funkcjonują. W prywatnej firmie premie uzależnione są od wyników finansowych spółki, oceny zawodowej pracownika i decyzji zarządu. Bywa, że zarząd poprawia ostateczny wynik finansowy kosztem bonusów dla pracowników. Problem w tym, że trudniej jest dostać pracę w dobrej spółce Skarbu Państwa – praca najczęściej uzależniona jest od polecenia. W przypadku prywatnych korporacji o etat jest odrobinę łatwiej, bo jest ich więcej a o otrzymaniu pracy decyduje dział HR, którego premia uzależniona jest m.in., od tego jakich kandydatów rekomenduje do pracy. A jak z wykształceniem – bezwzględnie trzeba posiadać dyplom wyższej uczelni lub wykazać, że takowy otrzyma się w najbliższym czasie. Kierunek studiów ma drugorzędne znaczenie, bo korporacje same uczą pracy swoich pracowników. Z resztą znają one realia i wiedzą, że zwykle świeżo upieczony magister rachunkowości posiada wiedzę, którą można zdobyć w ciągu 2 miesięcy intensywnego kursu księgowego. Oczywiście osoby po studiach kierunkowych są preferowane, ale kulturoznawca z płynną znajomością francuskiego i angielskiego jest lepszym kandydatem do działu księgowego w firmie mającej francuskich partnerów niż magister ekonomii, który zna tylko angielski.

Kolejna kwestia to płace. Tu się można zdziwić. W sektorze bankowym szeregowym pracownikom płaci się marnie – pensje na poziomie 1,6 tys. zł netto to nic nadzwyczajnego. W dużych centrach offshore płace na starcie są wyższe. Na początku można liczyć na ok. 2,5 tys. zł netto (3,6 tys. zł brutto).  Dodatkowym atutem pracy w korporacji są benefity w postaci dodatków kafeteryjnych, np. tańszych obiadów, czy karnetów na zajęcia sportowe. Nowoprzyjęty pracownik musi się liczyć z tym, że będzie szkolony. Musi też trochę walczyć o swoje, bo jeśli trafił do działu, który długo domagał się nowych rąk do pracy, to starsi pracownicy będą na niego zrzucali część obowiązków. Niekoniecznie też wyjaśnią dokładnie procedury i przyjętą praktykę, dlatego pierwsze trzy miesiące pracy mogą być bardzo stresujące. Bywa też tak, że niekompetentni współpracownicy będą próbowali umniejszyć znaczenie pracy „nowego” w obawie o swoją premię lub awans. Często nie ma to uzasadnienia. Plotki w firmie to oczywiście rzecz normalna, ale między bajki wrzućmy opowieści o donosach pisanych przez z pozoru uprzejmych kolegów. Takie rzeczy się zdarzają, ale w polskich realiach zespół raczej wspólnie narzeka na szefa i płace, niż walczy między sobą o wpływy. Gdy tak się dzieje, to spodziewajmy się zwolnień – w korporacjach szefowie nie mogą sobie pozwolić na krzyki, wyzwiska, płacz, czy mobbing, bo takie sprawy szybko trafiają do mediów społecznościowych, a to niestety rodzi koszty PR-owe. Nie obawiajmy się też wydłużonego czasu pracy – jedno jest pewne – nie wolno się spóźniać, a elastyczny czas pracy oznacza, że co prawda można się rano wyspać lub spokojnie odprowadzić dziecko do szkoły, ale czasem też będziemy zmuszeni zostać dłużej. Godziny przyjścia i wyjścia najczęściej są rejestrowane – w korporacji mimo wszystko w ogólnym rozrachunku częściej będziemy pracować „krócej” niż mamy to wpisane w umowie, nawet jeżeli w zdarzą się tygodnie „przed deadlinem”, kiedy będziemy zostawać w biurze do późna. Zwykle pamiętamy tylko te dni, kiedy szef kazał nam dokończyć projekt, a nie te kiedy pozwolił nam przyjść później lub wyjść wcześniej. Czy praca w korpo jest ciężka? Jest czysta, pozwala na poznanie wielu ciekawych ludzi i zdobycie nowych umiejętności. Bywa frustrująca, stresująca i niewdzięczna, ale na pewno nie jest ciężka. Powszechny wyścig szczurów to mit – nie każdy w nim bierze udział. Kto chce przychodzić i robić tylko swoje może ma mniejsze szanse na awans, ale też na zwolnienie. Korporacje w większości składają się właśnie z takich pracowników.