Aneta i Jan Kuroniowie

 

Wiele osób twierdzi, że zdrowie zaczyna się w kuchni. Jak przekuć to stwierdzenie w zasadę i przełożyć je na praktykę?

ANETA: Wszystko zaczyna się od głowy. Sami musimy zdać sobie sprawę z tego, jak ważna jest jakość naszych posiłków. Ten pierwszy krok paradoksalnie pozwala nam żyć bardziej świadomie, dokonywać lepszych wyborów i być zdrowszymi. Od czegoś trzeba zacząć i dobrze, gdy nie zaczynamy od "wiecznego jutra".

JAN: Dodatkowo, warto zgłębiać wiedzę. Jesteśmy bombardowani reklamami i materiałami promocyjnymi produktów i przyjmujemy informacje, mniej lub bardziej świadomie, różnymi kanałami. Czytamy też o eko-ściemach i musimy próbować nie dać się w tym wszystkim zwariować.

Z pewnością również Państwo zetknęliście się z opinią, że zdrowe odżywianie jest kosztowne. Jak zoptymalizować dietę nie narażając domowego budżetu?

JAN: Tak jak wspomniałem, warto nie dać się zwariować. Często można zrobić zdrowe zakupy np. na targu w mniejszej miejscowości, poszukać kooperatyw w okolicy, np. lokalnego gospodarza, paczki od rolnika etc. Ważna jest świadomość i swego rodzaju dociekliwość. Nie wstydźmy się zapytać o kury, które zniosły sprzedawane jajka. Zapytajmy o warzywa i sposób ich uprawy. Kierujmy się sezonowością, a wyznacznikiem lokalności niech będą zaprzyjaźnieni producenci i rolnicy. Warto pochylić się bardziej nad warzywami, które powinny być solidną podstawą naszej diety. W sezonie można je kupić po bardzo przyzwoitych cenach. Przechowujmy mądrze i nie wyrzucajmy jedzenia. Zawsze można się nim podzielić lub przerobić na inną potrawę. W każdy poniedziałek w Dzień Dobry TVN opowiadam o swoich sposobach na to jak mądrze, ekologicznie i ekonomicznie organizować swoje zakupy i gotowanie.

ANETA: Pamiętajmy, że wszystko co przetworzone jest droższe (w końcu ktoś wykonał jakąś pracę) i niespecjalnie dla nas zdrowe. Dlatego, aby zoptymalizować wydatki i dietę, skupiajmy się na lokalnych, sezonowych i nieprzetworzonych produktach.

Zdrowe odżywianie zapewnia nam nie tylko zastrzyk energii, ale również pomaga zachować dobre zdrowie i samopoczucie. Jak osoby zabiegane mogą zadbać o siebie i na co najbardziej powinny zwracać uwagę komponując swoje menu?

JAN: Zacznę od swego rodzaju truizmu: przede wszystkim należy pamiętać o posiłkach. Nie jeść w biegu. Nie przejadać się. Często warto słuchać własnego organizmu, np. jesienią i zimą możemy mieć większy apetyt na dania bardziej kaloryczne i to nic złego. Pamiętajmy jednak, że pracując fizycznie na powietrzu możemy pozwolić sobie częściej na golonkę, organizm spali dostarczoną energię szybko. Gorzej, kiedy nasza praca wymaga od nas siedzenia za biurkiem. Dobrej jakości pieczywo, kasze czy bakalie to zawsze dobre dodatki do warzywnych potraw.

ANETA: Jeżeli jesteśmy zabiegani, warto przygotować sobie bazę przepisów, z których będziemy korzystać. Szybkie, zdrowe, łatwe i smaczne – to podstawa. Dla osób zabieganych ważna jest powtarzalność składników. Tak, aby dania nie były monotonne, ale żeby nie latać po nowe zakupy za każdym razem, kiedy chcemy coś ugotować. Warto też przygotowywać sobie produkty na parę/kilka dni. Ryże, kasze czy np. dressing, który może być wykorzystany do potraw, makaronów czy sałat.

Jakich dolegliwości możemy uniknąć stawiając na zbilansowaną dietę?

JAN: Wszystko zaczyna i kończy się w oparciu o dietę. Uczciwie rzecz ujmując, od otyłości bardzo blisko do problemów z krążeniem, cukrzycy. Anemia to druga strona medalu. Gdzieś pomiędzy mamy podagrę, cukrzycę... A wszystkie te schorzenia to kropla w morzu problemów spowodowanych złą dietą.

ANETA: W sumie zamiast wymieniać schorzenia czy dolegliwości, można stwierdzić, że dobra dieta pomaga nam w każdym aspekcie. Nie ma chyba organu w naszym ciele, dla którego to, co jemy byłoby obojętne.

JAN: Warto pamiętać, że "dolegliwości" to nie tylko choroby. Niemożność skupienia, ociężałość, problemy ze spaniem czy rozdrażnienie to również objawy, które wiążą się z naszym jadłospisem.

ANETA: Podsumowując – za pomocą diety możemy ominąć całą kupę problemów.

Prowadzą Państwo bardzo aktywny styl życia, ale bez wątpienia jednak łączycie pasje z pracą. Czym w Państwa przypadku jest work-life balance?

JAN: W naszym przypadku ten balans to umiejętność przebywania razem przez 24h na dobę i podział tego czasu na dom, dziecko, nas i gotowanie, które w dużej mierze jest naszą pracą.

ANETA: Trochę też nie dajemy się zwariować. Mamy swoje priorytety, przede wszystkim rodzinę i dom. Czasem praca musi poczekać, bo np. nie chcemy stracić pierwszych chwil z dzieckiem, jego pierwszych słów, kroków itd.

JAN: Jest to lekkie wyzwanie. Aby nie zapędzić się w pracę, w końcu ma się swojego "współpracownika" non stop. Być może innych korciłoby, aby podpytać o sprawy zawodowe, o maile itp. U nas jakoś tak naturalnie to wychodzi, że wiemy, kiedy nie mówimy o pracy, a kiedy jest na nią czas. To nie tylko balans życiowy, to również równowaga w związku.

Jaki jest Państwa sposób na odpoczynek i regenerację ciała i ducha?

JAN: Chciałbym napisać, że jesteśmy ekscentryczni i regenerujemy się skacząc na spadochronie lub zdobywając szczyty. Jednak byłaby to nieprawda. Ja preferuję książkę, grę w piłkę nożną lub koszykówkę. Uspokaja mnie natura, uwielbiam spędzać czas na jej łonie.

ANETA: Ja uwielbiam książki, choć nieco inne niż Jasiek. Podróże – te nas zawsze inspirują. I mimo że jesteśmy kompletnie różni, to mamy kilka wspólnych cech, miłość do spania to jedna z nich. Ponadto, zawsze relaksuje mnie czas spędzany z naszym synkiem.