stronomia jest chyba mało popularną dziedziną…

Kiedyś była.. Mam wrażenie, że dziś astronomia jest trochę bardziej popularna 😊

Czy nie ma Pan wrażenia, że również Pan się do tego przyczynił?

Może trochę... 😊 To nieskromnie zabrzmi, ale w ostatnich latach udało mi się zrobić trochę dobrej roboty. Udało się przekonać wiele osób, że astronomia nie jest tylko pewnym odłamem fizyki, ale fascynującym elementem otaczającego nas świata, który znajduje się w zasięgu każdego z nas. Jeśli tylko wychylimy się za okno, wyjdziemy do ogródka lub na nocny spacer – możemy doświadczać nauki.

Jednak moim celem nie jest stricte nauczanie. Dziś wracam ze Słupska, w którym odwiedziłem 3 różne szkoły. Już na wstępie zaznaczyłem uczniom, że nie mam zamiaru ich czegokolwiek uczyć, ponieważ najlepiej zrobią to sami, jeśli tylko temat ich zaciekawi. W ten sposób udaje się oswoić astronomię, pokazać, że nauka ma wiele poziomów, ale jednym z nich jest po prostu fascynacja otaczającym nas światem – najprostsza rzecz. Dla mnie to jest frajda, i ja tą frajdą się dzielę. Moją rolą jest inspirowanie – robię to pokazując kawałek świata.

Czy w Panu ktoś zaszczepił pasję, czy narodziła się sama w dzieciństwie właśnie z fascynacji otaczającym światem?

Sięgając pamięcią wstecz, znajduję takie jedno stare wspomnienie… Miałem wtedy może 3 lub 4 lata, gdy zobaczyłem widok spadającej gwiazdy na rozgwieżdżonym niebie. Niekiedy wskazuję sobie, że to mógł być jakiś początek, jednak z pewnością musiał być rozbudowany o dodatkowe doświadczenie, spotkanie z kimś. Kolejnym poziomem mogło być podłączenie kablówki w moim domu oraz możliwość oglądania np. Discovery oraz programów o kosmosie. Następnie Internet, który umożliwił mi poznanie ludzi, którzy mieli podobne zainteresowania do moich. Zaczepiałem ich na gadu-gadu, by dopytywać oraz móc dzielić się doświadczeniami 😊 Nauczyłem się od tych osób bardzo dużo, a z wieloma z nich przyjaźnię się do dzisiaj. Dołączyłem również do Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii, które organizowało spotkania raz w tygodniu. Miałem wówczas możliwość oglądania nieba przez teleskop oraz słuchania opowieści. Później samodzielnie prowadziłem już obserwacje – i tak pozostało do dziś.

Który z obszarów astronomii jest dla Pana najbardziej interesujący?

Teraz, po wielu latach obserwacji, największą przyjemność znajduję w szlajaniu się po Arktyce oraz obserwowaniu zórz polarnych. Zorze polarne była dla mnie takimi zjawiskami, o których nikt mnie nie uczył, ponieważ nie są spotykane w Polsce. Od kilkunastu miesięcy regularnie jeżdżę do Arktyki, aby je oglądać i odkrywać dla siebie – od zera. Szczególne miejsce wśród moich astronomicznych zainteresowań zajmują również całkowite zaćmienia Słońca, których nie miałem okazji oglądać wielu, ale wynika to ze specyfiki samego zjawiska. Jeśli tylko pojawi się okazja, staram się wyjeżdżać i obserwować. Raz w miesiącu, szczególnie wiosną, nie odmawiam sobie przyjemności wyjeżdżania nawet na kilka godzin w Bieszczady, aby oglądać Drogę Mleczną. U nas pod domem, czyli pod naszym polskim niebem zajmuję się już głównie mówieniem o astronomii oraz pokazywaniem nieba innym. :)

W Pana przypadku pasja naturalnie przekształciła się w pracę. Czy od początku wiedział Pan, że pasja stanie się pracą, czy było to zrządzenie losu?

Dosłownie godzinę temu zakończyłem spotkanie w jednym ze Słupskich liceów, w którym pewien uczeń zapytał mnie, jaki kierunek studiów skończyłem. To co powiem, będzie szalenie niepedagogiczne, ale na drugim roku rzuciłem studia. Pomyślałem wtedy, że chcę pracować jako popularyzator nauki. Oznaczało to zarazem zaprojektowanie sobie pewnej ścieżki rozwoju, zarówno naukowego jak i zawodowego, dzięki czemu będę mógł się utrzymać. Udało się 😊 W tym momencie śmiało mogę powiedzieć, że właśnie tak to sobie wymyśliłem. Jeszcze w gimnazjum zastanawiałem się czy wolę zostać astronomem czy dziennikarzem – po kilku latach okazało się, że te dwa zawody można ze sobą świetnie połączyć.

Czy zastanawiał się Pan kiedyś, jaki zawód by Pan wykonywał, gdyby astronomia pozostała jedynie w kręgu Pana zainteresowań?

Nie mam bladego pojęcia... Nigdy o tym nie myślałem.

Może jakiś wymarzony zawód z dzieciństwa?

Bardzo chciałem zostać pilotem i chyba taki zawód mógłbym wykonywać, gdybym miał znaleźć normalną pracę, która pozwoli mi mieć stały dochód oraz później emeryturę. 😊 Gdyby nie astronomia, pewnie zrobiłbym licencję, ponieważ w czasach liceum oraz na studiach dużo latałem na symulatorach samolotów cywilnych, więc kwestie techniczne nie są mi obce.

Czym wolałby się Pan przemieszczać – samolotem czy rakietą?

Chyba samolotem, ponieważ rakietę się wystrzela, a samolotem można pokierować. Nie lubię oddawać kontroli nad tym co się wokół mnie dzieje. Nawet lecąc samolotem jako pasażer, nie czuję się pewnie. Wydaje mi się, że dużo lepiej czułbym się za sterami lub patrząc na ręce pilotowi 😊

Jak wspomina Pan swoje pierwsze zawodowe zetkniecie z astronomią?

To był mój pierwszy pokaz w planetarium w Muzeum Techniki w Warszawie. Przyznam, że wtedy było to stresujące doświadczenie, ponieważ mówienie do publiczności wywoływało we mnie dreszczyk emocji.

Regularnie wyjeżdża Pan w Bieszczady w celu obserwacji Drogi Mlecznej. Jakie różnice zauważa Pan w poszczególnych porach roku?

Ponad rok temu, przez kilkanaście miesięcy w czasie każdego nowiu wyjeżdżałem w Bieszczady oglądać Drogę Mleczną – szczególnie wiosną i latem. Zdarzyło się, że jechałem 6 godzin, aby obserwować niebo przez 42 minuty. 😊 Niebo różni się tak naprawdę każdej nocy. W czasie, gdy Ziemia krąży dookoła Słońca, co roku nocna strona skierowana jest w kierunku innych gwiazd. Wiosną nocna strona Ziemi skierowana jest ku centralnej części naszej galaktyki – Drogi Mlecznej, zimą natomiast możemy obserwować zewnętrzne jej rejony.

Czy osoba niedoświadczona może prowadzić obserwacje?

Do obserwacji dochodzi zawsze, bez względu na to co jest ich celem. Często zabierałem ze sobą osoby, które nigdy nieba nie obserwowały. W trakcie wyjazdów nie wymagam, aby ktokolwiek posiadał wiedzę dotyczącą zjawisk, planet itd. Celem jest to, aby inni doświadczali widoku, który w danym miejscu z jakiegoś względu jest wyjątkowy.

Z jakich źródeł zasięgnąć wiedzy, aby dostrzec jak najwięcej zjawisk astronomicznych?

Aby zobaczyć, należy po prostu otworzyć oczy. Tyle. 😊 Dzięki uważanemu obserwowaniu dostrzeżemy rzeczy, które nas fascynują, jednak na co dzień umykają naszej uwadze. Naturalnie w następstwie rozpoczniemy poszukiwać informacji o tym, co właśnie zobaczyliśmy, czego doświadczyliśmy. Dobrym sposobem na poszerzenie wiedzy jest również nawiązanie kontaktu z lokalnymi pasjonatami, na których najłatwiej jest trafić na forach internetowych. Później zaczynamy zarażać innych naszymi zainteresowaniami. Dzięki temu jest nas coraz więcej.

Co skłoniło Pana do założenia bloga „Z głową w gwiazdach”?

Myślę, że naturalnie wywołały to cechy mojego charakteru. Jestem ekstrawertykiem i bardzo dużo mówię. Wielokrotnie po obserwacjach chciałem podzielić się moimi spostrzeżeniami z innymi osobami. Praca popularyzatora nauki daje mi dużą ulgę i pozwala uwolnić emocje. Bywa, że siedząc samotnie na Arktyce, gdy zobaczę piękną zorzę, włączam transmisję live. Jeśli nie mogę podzielić się z kimś tym co widzę, doświadczam tylko połowy radości z oglądania nieba.

Na studiach jest wiele osób, które jeszcze nie sprecyzowały swojego zawodowego celu. Co doradziłby Pan takim osobom?

Jestem zdania, że studia powinny dać wiedzę i umiejętności, które pomogą realizować zawodowe plany. Dlatego dobrze jest mieć pewien plan idąc na studia. Jeśli rzeczywiście są osoby, które przez 5 lat studiów nie dowiedziały się co chcą robić, istnieje duże prawdopodobieństwo, że później również niczego konkretnego nie wymyślą, ponieważ zabraknie im pomysłu na siebie. Żyjemy w takich czasach, w których każdy może wykreować profesję oraz stworzyć własne miejsce pracy – jestem na to przykładem. Żyję z tego, że opowiadam ludziom jak fajnie jest gapić się w gwiazdy 😊 Należy być – tylko lub aż – konsekwentnym w swoim działaniu.

Gdzie należy Pana szukać?

Przede wszystkim na Facebooku oraz na stronie www.zglowawgwiazdach.pl. W tych miejscach jestem najbardziej aktywny, dzielę się swoją pasją, spostrzeżeniami oraz wiedzą. Po wakacjach planuję coraz częściej zabierać ze sobą na obserwacje inne osoby. Wyjazdy będą odbywały się nie tylko w Bieszczady, ale również na Arktykę. Rozszerzam swoją działalność o autorskie wyprawy w celu obserwacji zorzy polarnej. Moim planem na najbliższe lata jest właśnie popularyzacja tego obszaru tematycznego. Brzmi nieco egzotyczne, jednak po tego typu doświadczenia jest bliżej niż nam się wydaje. To jak lot do Tunezji, tylko w drugą stronę 😊