okaut.

Jeśli starasz się wszystkich uszczęśliwiać, nie pójdziesz do przodu – usłyszałam niegdyś. To stwierdzenie było jak przywalenie mi w twarz silnym lewym sierpowym, po którym nokaut był oczywisty. Wypadało mi upaść z godnością, wstać, otrzepać się i coś zmienić. Na przykład to, by nie starać się upodobać wszystkim, nie być miłą za wszelką cenę, tylko robić swoje.

To był okres w moim życiu, kiedy już zmieniłam bardzo dużo.

Rzuciłam pracę w Komendzie Głównej Policji i zaczęłam budować społeczność SpecBabek, wydałam dwie książki i rozwijałam biznes. To było dla mnie jak nowe życie – jakbym zacumowała swój statek kosmiczny na innej planecie i zaczynała wszystko od początku. Poznawałam zasady i uczyłam się rzeczy, które jakkolwiek pomogłyby mi przetrwać w nowej roli. Ba! Nie tylko przetrwać, ale odnieść sukces!

100 milionów nie rozwiąże Twoich problemów.

Niegdyś trzy konkretne przekonania bardzo negatywnie wpływały na moje życie:

1.        Wygrana w toto lotka rozwiązałaby wszystkie moje problemy.

2.        Jestem za stara, aby zmienić zawód.

3.        Powinnam doceniać to, co mam, nawet jeśli nie odczuwam satysfakcji.

Czy wiesz, że ludzie, którzy dziedziczą wielkie majątki i nie muszą się starać o pracę oraz pieniądze są bardzo nieszczęśliwi? Pieniądze nie rozwiązują naszych problemów.

Czy wiesz, że Dalajlama nauczył się języka angielskiego, gdy miał ponad 40 lat, a DJ Wika została didżejką przed 70-tką? Nigdy nie jest za późno na zmianę.

Czy wiesz, że pierwsi amerykańscy astronauci po zakończeniu swoich misji popadali w depresje i alkoholizm, bo nie było dla nich już nic do zdobycia?

Nieważne, co robisz, ważne, abyś się rozwijała/rozwijał.

Gdy nie możesz się rozwijać, giniesz – ta myśl przesądziła o moim odejściu ze służb mundurowych. Moje zarobki, choć nie były duże, zaspokajały moje potrzeby. Miny ludzi, którym mówiłam, że pracuję w Centralnym Biurze Śledczym mile łechtały moje ego. Praca nie mogła jednak determinować mojego poczucia własnej wartości.

Aby czuć się naprawdę dobrze, nasz mózg potrzebuje stymulacji. Musimy się uczyć nowych rzeczy, rozwiązywać problemy, podejmować nowe wyzwania… W innym przypadku niewykorzystywane struktury mózgu zaczynają obumierać.

Odwaga to nagromadzenie małych kroczków.

Nieważne ile masz lat — w tych czasach zmiany dotyczą wszystkich. Czasem trzeba popracować na zmywaku, by odłożyć na swoje marzenia. Ważne, aby wiedzieć, że nie ma czegoś takiego jak „over night success”, czyli sukcesu, który można osiągnąć w ciągu jednej nocy.

Patrzymy na innych, zazdrościmy, porównujemy się, a nie wiemy, jak wiele taki człowiek musiał poświęcić, ile czekać, ile porażek po drodze popełnić. Efekt zawsze poprzedza przyczyna. Nie odwrotnie i nie ma wyjątków.

W ciągu kolejnych 10 lat powstaną takie zawody, których dziś nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Warto pozostawać elastycznym i otwartym na zmiany.

Cała sztuka polega na tym, aby pokorę połączyć z determinacją, a autentyczność z autopromocją.

Wszystko jest kwestią wypracowania odpowiednich nawyków. Nawet odwaga wynika z nagromadzenia się małych kroczków. Pierwszy z nich to odpowiedzieć sobie na pytanie: Czego nowego chcę się nauczyć?

Nie cudowne CV, a szczere zaangażowanie.

Z obserwacji przeróżnych instytucji i badaczy wynika, że znacznie większe szanse uzyskania pracy mają ludzie, którzy na rozmowie kwalifikacyjnej wykazują szczere zaangażowanie, ciekawość i pozostają autentyczni niż ci, którzy popisują się nienagannym CV i są nazbyt pewni siebie. Potencjalnym pracodawcom mniej przeszkadza zdenerwowanie kandydata niż jego bezczelność wynikająca z chęci popisania się.

Całość można podsumować, zadając jedno pytanie: Co byś zrobił dziś, gdybyś się nie bał?

To moje ulubione pytanie, bo odpowiedź na nie pobudza naszą wyobraźnię i kieruje uwagę na rozwiązania, nie problemy.

Powodzenia.