Wielu młodych ludzi idąc na studia, nie wie, w jaki sposób chce zarabiać po studiach. Myślę, że artyści mają z tym szczególny problem, ponieważ często nie dostrzegają zbyt wiele oprócz swojej pasji. Jak było w Pana przypadku?

Mój przypadek był szczególny, ponieważ już w wieku 6 lat wiedziałem, co chcę robić w życiu i byłem przekonany, że to będzie muzyka. Bez tej pasji i pewności nie udałoby mi się przejść przez szkołę muzyczną. To bardzo specyficzne środowisko, które już od małego nastawia na rywalizację, poddaje dzieci niesamowitej presji. Szybko też wiedziałem, że chcę zająć się muzyką rozrywkową, a nie poważną. Myślę, że właśnie dzięki temu udało mi się uniknąć wielu pułapek, w które wpadali moi koledzy i koleżanki.

Zanim przyszedł jednak wielki sukces musiało minąć wiele lat, miewał Pan może momenty, kiedy tracił Pan entuzjazm, miał wątpliwości?

Rzeczywiście, duży sukces przeszedł po 20 latach ciężkiej pracy. Jak patrzę na swoją drogę zawodową teraz, to widzę, że wyglądała ona trochę jak wtaczanie wielkiego kamienia pod górę. To nie tak, że nie było sukcesów, były, ale mniejsze. Kiedy zdecydowałem, że chcę zajmować się muzyką rozrywkową, zacząłem robić różne projekty, mniejsze i większe, po to, żeby wyrobić sobie nazwisko w branży. Oczywiście pomagała mi pasja, ale sama pasja nie wystarcza, żeby osiągnąć sukces. Istotnym jego elementem jest ciężka praca. Nawet dzisiaj, kiedy rzeczywiście sporo osiągnąłem, wciąż bardzo ciężko pracuje nad swoim rozwijaniem swoich umiejętności.

Jak porównuje Pan swoje wyobrażenia o tym, jak będzie wyglądała Pana kariera, jako muzyka, z rzeczywistością, która Pana zastała, to jak wypada takie podsumowanie?

Rzeczywistość zdecydowanie przerosła moje wyobrażenia. Niewiele osób spoza świata artystycznego, wie, jak wymagający jest zawód muzyka. Żeby dobrze grać, trzeba ćwiczyć wiele godzin dziennie, więc nie można pozwolić sobie na inną pracę czy zabierające czas hobby. Dlatego jedną z pułapek, w jaką wpadają muzycy jest ogromna frustracja, spowodowana zarobkami niewspółmiernymi do wkładu pracy. Drugą rzeczą, jest fakt, że każdy, kto czuje się artystą, chce zaistnieć i pokazać swoją wyjątkowość, tymczasem wiele osób z braku innego zajęcia trafia do orkiestry, gdzie nie ma nawet szansy wybić się, jako jednostka. Mnie to nie spotkało, ale podkreślam, że stało się to nie tylko, dlatego że wybrałem taką a nie inną drogę, ale również, dlatego, że przez lata bardzo ciężko pracowałem na swoją pozycję.

Co jest Pana zdaniem jeszcze kluczowe, dla osiągnięcia sukcesu poza pasją i ciężką pracą?

Z moich obserwacji wynika, że tylko ludzie w jakiś sposób wyjątkowi osiągają w życiu wiele. Myślę, że tą wyjątkowość trzeba zaszczepiać w człowieku od samego dzieciństwa, dlatego prowadzę w Warszawie przedszkole muzyczne. W nim zaszczepiam dzieciom pasję do muzyki. Dzięki muzyce zmienia się postrzeganie świata, które pomaga już od dziecka stawać się kimś wyjątkowym…