Często wydaje nam się, że postanowienia noworoczne są bez sensu, bo rzadko kiedy ich dotrzymujemy. Zna Pan może sposób, aby rzeczywiście zrobić to co się postanowiło?

Ludzie lubią takie przełomowe momenty, wydaje im się, że dzięki nim zmiana dokona się samoczynnie. Zamiast czekać na sylwestrową północ ja proponuję zacząć działać już teraz, nie od jutra czy od Nowego Roku, tylko małymi kroczkami, od razu. Jeżeli nie zaczniemy dzisiaj, to z każdym kolejnym krokiem będzie trudniej. W większości nasze cele nie mają daty ważności. Możemy je zacząć realizować, kiedy będziemy mieli na to ochotę. Nie przeterminują się. Natomiast nie zdajemy sobie sprawy z tego, że nasze życie tę datę ważności ma. Na początek nadajmy wartość naszym celom. Odpowiedzmy sobie na pytanie w jakim celu chcemy zrealizować dane postanowienie, co nam to da? Wyobraźmy sobie co się stanie, gdy cel będzie zrealizowany, jak się będziemy czuli, ile dobra to przyniesie. To ćwiczenie utwierdzi nas w przekonaniu, że tego chcemy. Będzie dla nas światełkiem w tunelu w chwili zwątpienia. To jest swego rodzaju wizualizacja, która jest najsilniejszym narzędziem motywacyjnym. Proponuję pójść o krok dalej i zapisać cały przebieg realizacji danego celu i jego efektów. Wszystkie emocje i korzyści. Poczujemy się jakbyśmy już to zrealizowali i uświadomimy sobie, że to nie jest takie trudne. Genialnym ćwiczeniem jest wstawanie 30 minut wcześniej przez 30 dni. Wstanie 30 minut wcześniej musi być traktowane tylko jako nasze zadanie. Pobudki nie może determinować np. konieczność pójścia do pracy. Pewne jest, że zmusimy się do wstania do pracy, bo inaczej nas z niej wyrzucą. Moment w którym dzwoni budzik i jednym ruchem ręki możemy przedłużyć przyjemność jest kulminacyjny. Jeżeli wyłączymy i pójdziemy spać to przegrywamy, jeżeli wyłączymy i wstaniemy, to ćwiczymy naszą podświadomość. Pokazujemy jej, że to my nią kierujemy, a nie ona nami. Poza tym proponuję wyobrażenie sobie siebie na łożu śmierci. Świadomość tego, że zaraz umrzemy i nie jesteśmy wstanie już nic zmienić, cofnąć czasu, jest bardzo motywująca, ale na wierzch wypływają najważniejsze dla nas rzeczy, a poza ty tym stajemy się szlachetniejsi, lepsi dla otoczenia.

A jeśli to postanowienie dotyczy nowej pracy albo awansu, to jak zaplanować sobie skutecznie drogę do celu?

Nasz mózg jest tak skonstruowany, że potrzebuje celu, aby ruszyć z miejsca. Potrzebuje celu, aby wygenerować drogę jaką musimy pokonać, aby do niego dotrzeć. Zatem powinniśmy bardzo dobrze określić nasz cel. To działa jak nawigacja GPS, która doprowadzi nas do celu tylko wtedy, kiedy dobrze określimy jego współrzędne. Trzeba na spokojnie przeanalizować siebie, dlaczego tego chcemy i jak możemy to osiągnąć. Warto też wypisać sobie ewentualne zagrożenia i przemyśleć działania, żeby nic nas nie zaskoczyło. Bardzo dobrze sprawdza się tutaj wizualizacja i zapisanie całego procesu.

Może dobrym rozwiązaniem będzie dla nas kurs czy szkolenie? Jak wybrać taki, który może się nam przydać?

Wszystkie aktywności podnoszące nasze kwalifikacje są wskazane, a na dzisiejszym rynku jest okazały wybór. Warto się zastanowić na początek co ten kurs ma nam dać. Czy radość i rozwój pasji czy konkretne umiejętności, które pomogą nam np. w awansie. Warto wtedy porozmawiać z kimś kto nas zna, z przełożonym czy z coachem, którzy mogą zobaczyć w nas potencjał, którego my sami możemy jeszcze nie dostrzegać. 

Jakie błędy najczęściej popełniamy na rozmowach kwalifikacyjnych? Czy da się nauczyć takiej autoprezentacji, która zwiększy nasze szanse na dostanie oferty pracy?

Na pewno nie można się wyróżniać na siłę, trzeba zrobić research i poznać kulturę oraz model biznesowy panujący w danej firmie. Miałem przyjemność uczestniczyć w dyskusji HR’owców na ten temat, więc jestem na bieżąco. Jednym z większych błędów jest nie pisanie prawdy w CV. To zazwyczaj wychodzi na pierwszym spotkaniu. Problemy z podstawowymi zasadami savoir vivre. Kto komu pierwszy podaje dłoń. W tej sytuacji jesteśmy w niższej pozycji i nie możemy zrobić tego pierwsi. Odpowiedni ubiór też jest częstym problemem, nie starajmy się udawać kogoś kim nie jesteśmy.

W Pana karierze, było sporo zakrętów i nie od razu udało się Panu osiągnąć sukces. Jaki jest Pana sposób na to, aby nie stracić zapału?

Nie poddawanie się. Wiara we własne możliwości może zdziałać wiele. Bardzo ważne jest to, aby w chwili gdy pojawi się motywacja działać szybko, bo motywacja zanika. Z motywacją jest jak z używkami, z dnia na dzień potrzebujemy jej coraz więcej. To co raz, drugi i trzeci nas zmotywowało, czwarty raz może już nie zadziałać. Bardzo ważne jest nauczyć się obsługi samego siebie. Analizować dlaczego motywacja się pojawiła i z jakiego powodu ją straciliśmy. Zatrzymajmy się w chwili gdy motywacja się pojawi, zobaczmy jak ona wygląda, gdzie jest i dlaczego jest. Analizując pojawianie się motywacji u mnie, wywnioskowałem, że pojawia się bo 1) wróciłem z zajęć cross fit, 2) wizualizowałem marzenia, 3) przeczytałem dobrą książkę. Zdradzę Państwu sekret co robię gdy tracę motywację: 1) idę na z zajęcia z cross fit, 2) wizualizuje marzenia, 3) czytam dobrą książkę.