Czy uprawnione jest ocenianie potencjału i efektywności potencjalnego pracownika przez pryzmat jego wyników osiąganych w zawodach sportowych? Czy istnieje przełożenie między sportem a pracą biurową?

Zdecydowanie tak. Potwierdzają to zarówno moje osobiste doświadczenia, jak i badania naukowe. Z własnej praktyki i historii wiem, że człowiek uprawiający sport i będący aktywny fizycznie również na pozostałych płaszczyznach życia jest bardziej zdeterminowany do osiągania lepszych wyników, potrafi klarownie wyznaczyć sobie cel, do którego dąży oraz potrafi szybko zdefiniować i wyeliminować popełniane błędy. Sportowcy są w stanie przełożyć swoją systematyczność treningową na obowiązki zawodowe. Wsparciem dla tej teorii jest również natura – osoby aktywne fizycznie generują więcej endorfin, mają lepsze poczucie humoru, są odważniejsze i pewniejsze swoich zalet. Na koniec dochodzą jeszcze aspekty psychologiczne – osoba uprawiająca nawet amatorsko sport potrafi znakomicie walczyć ze swoimi słabościami, łatwo się nie poddaje.

Jeśli zaś chodzi o badania naukowe, to chociażby badanie firmy Xerox pokazuje, że dla większości pracodawców promowanie zdrowego stylu życia jest jednym z priorytetów w ich stosunkach z pracownikami. Wiele korporacji jest świadomych korzyści płynących z usportowionej kadry. Także firmy z segmentu HR oceniają, że po pierwsze pracodawcy chętniej sięgają po osoby uprawiające amatorsko sport, a po drugie pracownicy oczekują od swojej firmy zachęt do jego uprawienia. Np. niektóre firmy płacą swoim pracownikom za przyjeżdżanie do biura na rowerze.

Także w Polsce dostrzega Pan ten trend nasilającej się dbałości firm o zdrowie i zdrowy styl życia swoich pracowników?

W większości firm czy korporacji pracownicy mogą już korzystać z różnych form bonusów sprzyjających aktywnemu spędzaniu wolnego czasu – popularne są chociażby karty umożliwiające korzystanie z basenów czy siłowni. Coraz częstsze są również nagrody czy premie wypłacane w postaci biletów do kina czy na wydarzenia sportowe. Dla pracodawcy to dodatkowy profit – oprócz tego, że pracownik staje się ewangelistą danej firmy to jeszcze pracuje efektywniej. Jest zrelaksowany, ma większy zapał i więcej energii do wielogodzinnej pracy umysłowej.

Jak istotne dla weryfikacji cech osobowych pracowników są wyjazdy integracyjne, na których pracownicy rywalizują ze sobą w różnych dyscyplinach sportowych?

Nawet jednodniowe wyjazdy integracyjne mogą odkryć dużo więcej cech danej osoby niż wiele dni czy nawet tygodni spędzonych za biurkiem. W trakcie rywalizacji szybko ujawniają się osoby, które mają naturalny dar bycia liderem, które potrafią motywować i zarządzać działaniami innych osób, ale także łatwo dostrzec jednostki, które w sytuacjach stresowych nie radzą sobie ze swoimi zadaniami albo negatywnie reagują na przegraną.

Organizując wyjazd integracyjny zaleca Pan zatem położenie większego nacisku na rywalizację sportową niż na towarzyską biesiadę przy butelce i bigosie?

Te proporcje trzeba odpowiednio dobrać, nie wolno przesadzić z reżimem i rygorem. To, że my kochamy sport i czujemy się wojownikami nie oznacza, że cały wyjazd ma być jedną wielką rywalizacją podlaną sokiem pomarańczowym. Oczywiście, możemy taką formę wyjazdu zaproponować, ale zdecydowanie nie powinniśmy jej narzucać odgórnie. Wyjazd integracyjny ma być przede wszystkim dobrą zabawą, momentem na odstresowanie się i na nawiązanie towarzyskich relacji. Nie wolno więc ograniczać spożywania alkoholu, bo w polskiej mentalności jest to głęboko zakorzeniony rytuał mający miejsce podczas spotkań towarzyskich.

Jestem Pan twórcą aplikacji Fitqbe mającej na celu, poprzez element rywalizacji, promowanie zdrowego trybu życia wśród pracowników.

Fitqbe to aplikacja społecznościowa agregująca dane z urządzeń, które za pomocą m.in. GPS mierzą aktywność fizyczną zarejestrowanych użytkowników. W zamian za każdą spaloną kalorię zawodnik otrzymuje od nas wirtualne punkty, które następnie może wydać w sklepach internetowych naszych partnerów na realne nagrody. Rywalizacja między pracownikami tudzież zespołami ma być dodatkową motywacją do zwiększonej aktywności fizycznej. Korzystając z Fitqbe pracownicy na bieżąco monitorują wyniki pozostałych osób czy grup, widzą cel do zdobycia i jeszcze chętniej biegają, jeżdżą na rowerze lub uprawiają inne dyscypliny sportowe. Wartość punktową ćwiczeń, czyli przełożenie między aktywnością fizyczną a wartością nagród, ustala już sam pracodawca, więc jest to aplikacja, z której korzystać mogą zarówno wielkie korporacje, jaki małe, kilkuosobowe firmy.

Fitqbe to projekt, który sprowadził Pan z zagranicy czy też narodził się w Pana głowie?

To był mój pomysł, który stopniowo ewoluował – najpierw przeniosłem go na kartkę, następnie zleciłem przygotowanie graficzne całej koncepcji, a następnie odbyłem szereg spotkań w różnych firmach, by sprawdzić, czy ta idea ma szasnę „chwycić”. Spotkałem się z bardzo pozytywnym przyjęciem tej idei, więc aplikacja powinna szybko zyskiwać swoich użytkowników. Cele mamy ambitne – chcemy, aby z naszej platformy korzystało niedługo większość polskich firm, a także planujemy ekspansję zagraniczną.