ak pani profesor mogłaby zdiagnozować aktualną sytuację młodych ludzi na rynku pracy?

Można ją opisać przez pryzmat oczekiwań młodych w stosunku do pracy. Oczekiwania te na przestrzeni lat uległy zmianom. Jeszcze niedawno praca i kariera zawodowa miały duże znaczenie tożsamościowe, a określenie „jestem tym, kim jestem w pracy” miało bardziej uniwersalne znaczenie. Stanowisko, rodzaj wykonywanej pracy, ścieżka rozwoju w dużym stopniu wiązały się z samorealizacją. Było to wynikiem przemian społeczno-ekonomicznych w naszym kraju. Co więcej, kariera zawodowa była istotnym elementem sukcesu życiowego. W ostatnich latach bardzo wyraźnie się to zmieniło. Młode pokolenie, zwane Millenialsami, ma inny stosunek do aktywności zawodowej. Praca według nich jest jednym z elementów równowagi – ma stworzyć pewne miejsce, być źródłem zarabiania pieniędzy, ale nie może zniewalać, niejako „pożerać” innych sfer – przyjemności, życia towarzyskiego. Dlatego dzisiaj młodzi ludzie poszukują pracy, która pozwoli utrzymać balans życiowy, aniżeli pracy, która im różne rzeczy umożliwi. Jest to zwrot, do którego wielu pracodawców nie jest przygotowanych. Szukają oni pracownika, który da z siebie wiele i poświeci się – w takim sensie, że utożsami się z firmą, z produktami, będzie zaangażowany i silnie związany z marką. Młodzi ludzie dzisiaj myślą o pracy raczej na zasadach kontraktowania i ślą jasny przekaz „robię swoją pracę dobrze, natomiast nie wymagajcie, żebym się z nią tożsamościowo wiązał”.

Czy ma to związek ze zjawiskiem wydłużającej się drogi do dorosłości?

Tak. Jest to bardzo interesujący temat przykuwający uwagę psychologów w ostatnich latach. Jeffrey Arnett opisał kilkanaście lat temu fenomen wydłużającej się drogi do dorosłości. Autor ten postuluje, wręcz wprowadzenie nowego okresu rozwojowego w cyklu życia człowieka. Klasyczne okresy rozwojowe, to: dzieciństwo, dorastanie, dorosłość. Natomiast Arnett pokazał, że tworzy się specyficzny czas pomiędzy okresem dorastania, a dorosłością. Kiedyś ten okres był bardzo krótki – młodzi ludzie kończyli szkołę i podejmowali w krótkim czasie – najczęściej 1 roku – swoje obowiązki związane z dorosłością takie jak praca (by się utrzymać) , rodzina i posiadanie dzieci oraz światopogląd, na który składają się poglądy polityczne, religijne, grupa odniesienia itd. Okazuje się, że w ostatnich kilkunastu latach obserwujemy, że okres, który trwał kiedyś 1 rok czy 2 lata, wydłuża się do lat kilkunastu. Młodzi ludzie niekiedy cały okres między 20-40 r. ż. są w fazie wydłużającej się drogi do dorosłości – poszukiwania swojej drogi zawodowej, osobistej i kształtowania światopoglądu.

W jaki sposób możemy scharakteryzować Millenialsów i ich stosunek do obowiązków zawodowych?

Millenialsi ciągle żyją na próbę. Takie też są ich związki i relacje. Można określić to zjawisko jako ciągły stan „bycia niegotowym”. Praca w okresie dorastania jest aktywnością mającą na celu „dorobienie do kieszonkowego”. Praca człowieka dorosłego jest podjęciem pewnej ścieżki zawodowej związanej z własnym wykształceniem, kierunkiem, w którym dana osoba chce się rozwijać. Millenialsi często podejmują pracę, która nie jest już pracą nastolatka ale jeszcze nie jest typowa dla człowieka dorosłego. Jest na „tu i teraz”. Myślą „popracuję trochę i zobaczę co będzie”. Na jednym ze uniwersytetów Litewskich zrobiono badania, w których zapytano studentów ostatnich lat studiów, czy wiedzą kim chcieliby być w przyszłości. Ku zaskoczeniu badaczy, 60% studentów nie wiedziało, jaki zawód chce wykonywać. Paradoks polega na tym, że młodzi ludzie studiują np. biotechnologię, medycynę, psychologię, pedagogikę, jednak nadal nie wiedzą, czy chcą ostatecznie być nauczycielami, lekarzami itd. Być może po tych studiach podejmą kolejne, a może doktoranckie… Jakkolwiek rozwojowo i przyjemnie to brzmi, to jest to przyczyną napięć. Przedstawiciele nauk społecznych mówią: „takie są czasy, oni poszukują siebie i trzeba dać im czas”. Przedstawiciele polityki społecznej i ekonomiści mówią: „OK, niech więc szukają ale czemu to ma tak wiele kosztować”.

Z czego może wynikać taka postawa młodych ludzi?

Z perspektywy młodych ludzi świat jest tak bardzo zmienny, że poczynienie dzisiaj ustaleń na dalszą przyszłość brzmi jak absurd. Praca dla młodych ludzi jest więc opcją na popróbowanie różnych ścieżek życia, dookreślenie się. Poza tym w ciągu ostatniego roku mamy nowe procesy na rynku pracy – emigracja, która przyczyniła się do powstania rynku pracownika, mogącego stawiać wymagania.

Teoretycznie testowanie powinno być dobrym zjawiskiem, ponieważ w wyniku gromadzenia doświadczeń młodzi ludzie stają się odpowiednio przygotowani do obowiązków, klarują się również ich predyspozycje. Czy możemy stwierdzić, że millenialsi testują za długo?

Rzeczywiście jest tak, że to testowanie się wydłuża. Jednak trudno jednoznacznie określić, czy jest to zjawisko dobre czy złe. Z pewnością wiąże się ze zmianą paradygmatu. Wcześniej kariera była zorientowana na cel, tzn. kiedy ktoś chciał zostać nauczycielem czy terapeutą, musiał odbyć konkretną ścieżkę zawodową: skończyć studia, zdobyć staże i wszystko niejako podporządkować temu celowi. Znane było również hasło: „Jeśli nie wiesz dokąd chcesz dojść, to na pewno tam nie dojdziesz”. Dzisiaj kiedy obserwujemy młodych ludzi, szczególnie w okresie wyłaniającej się dorosłości, panuje obraz pewnego chaosu. Młodzi nie planują, nie testują w jakimś konkretnym celu – raczej jest to proces poszukiwania. Być może jest to rodzaj adaptacji, gdzie kariera nie zostaje odbierana jako cel, tylko traktowana jako proces. Młodzi ludzie stają się otwarci na permanentnie pojawiające się możliwości. Psychologowie określiliby to permanentną transgresyjnością, czyli. ciągłym przekraczaniem siebie, stawiania się kimś innym, adaptacji w świecie, w którym co kilka lat wiedza, której się uczyliśmy przestaje być przydatna, ponieważ rodzi się nowa. Panuje ogromna zmienność, niepewność, która nieustannie ludziom towarzyszy, świat wydaje się być takim, który funkcjonuje bez reguł. Pojawia się zatem pytanie, czy planowanie czegokolwiek miałoby prowadzić do celu wtedy, kiedy świat jest pełen zmienności i niepewności? Czy lepiej się na nic nie nastawiać i robić swoje, będąc otwartym na wszystkie możliwości? Myślenie przez pryzmat celu jest możliwe w rzeczywistościach stabilnych. Natomiast myślenie przez pryzmat procesu i bycia otwartym na możliwości jest charakterystyczne dla społeczeństw niestabilnych. My tę niestabilność mamy. Chcę pokazać, że myślenie kategoriami świata stabilnego, uporządkowanego, zorientowanego na cel być może się kończy i młodzi ludzie w swoim pozornym chaosie zachowują się właśnie adaptacyjnie.

Pracodawcy poszukują osób elastycznych z doświadczeniem – w jaki sposób postrzegana jest osoba, która często zmieniała swoje miejsce pracy?

Trudno mi to określić, ponieważ nie jestem pracodawcą. Natomiast rozumiem, że może to rodzić wątpliwości, szczególnie związane z lojalnością. Jeśli ktoś odpowiada za prowadzenie firmy, w naturalny sposób oczekuje, że pracownik coś wniesie do organizacji. Absolutnie rozumiem stanowisko pracodawców i uważam, że jest ono rozsądne. Należy utrzymać balans pomiędzy stabilnością i elastycznością. Gdybym patrzyła na młodego człowieka, który co rok zmieniał pracę w ciągu ostatnich 5 czy 6 lat, zastanawiałabym się nad tym, na ile jest on w stanie być konsekwentny, stabilny, odporny oraz odpowiedzialny. Elastyczność musi iść w parze z odpowiedzialnością, tzn. jeśli podejmujemy się jakiegoś zobowiązania, musimy pewne zadania doprowadzić do końca.

W jaki sposób w tak zmiennej rzeczywistości, młoda osoba może stawać się odpowiedzialnym pracownikiem?

Istnieje interesująca koncepcja statusów tożsamości. Mówi ona, ze młody człowiek aby określił się kim jest, powinien najpierw być w fazie moratorium – dużo doświadczać, poszukiwać i próbować. W wyniku tego testowania odnajduje swoje miejsce (rodzaj pracy, partnera etc.) i podejmuje zobowiązanie. Badania pokazują, że najdłużej eksperymentują i poszukują Ci, od których się nie wymaga. Innymi słowy, jeżeli rodzina czy system, w którym funkcjonuje młody człowiek nie zachęca do podjęcia zobowiązania, to młodzi przedłużają bycie w fazie moratorium. Najbardziej skuteczne jest więc pokazanie granic – „poszukuj ale na własną rękę i sam bierz odpowiedzialność, w tym finansową, za te poszukiwania”. Najczęściej takie granice działają jak zimny prysznic. Niestety dzisiaj mamy do czynienia z paradoksem autonomii, którą dają rodzice. Mówią z jednej strony – odważnie wyrażaj siebie, liczymy się z Twoim zdaniem, jesteś podmiotem, ale z drugiej są nadopiekuńczy, organizują im studia, mieszkania, noszą obiady i zabierają ubrania do wyprania. Trudno w takich okolicznościach dorosnąć.

Czemu w trakcie studiów służą staże i praktyki?

W odpowiedzi na to pytanie posłużę się ciekawą koncepcją reflective practitioner, tzn. refleksyjny praktyk. Idea odnosi się do edukacji ludzi dorosłych i mówi, że „skutecznie nauczysz czegoś jeśli masz wytworzoną potrzebę”. Taką potrzebę rodzi najczęściej konkretna trudność, której nie jesteś w stanie pokonać. W niektórych krajach nauczycieli kształci się w taki sposób, że studenta 1 roku wysyła się do szkoły, w której pełni stanowisko asystenta nauczyciela. Student napotyka wiele satysfakcjonujących sytuacji ale też wiele problemów, które potrzebuje nauczyć się rozwiązać. Niejako uderza wtedy głową w mur i sprawdza z czym ma trudności. Następnie wraca na studia w specyficznym stanie mentalnym, determinującym potrzebę zdobycia wiedzy, która mu pomoże odpowiedzieć na pytania, jak wykonywać rzeczy, które okazały się trudne w praktyce.

Który kandydat będzie bardziej atrakcyjny na rynku pracy – ten który łączył studia z pracą, czy ten, który skupił się na studiach i realizował dwa kierunki?

Trudno jest odpowiedzieć jednoznacznie na pytanie, czy lepiej jest studiować i pracować, czy tylko studiować. Tak jak w koncepcji refleksyjnego praktyka, kiedy młody człowiek pracuje, oprócz tego, że nabiera doświadczenia i zarabia pieniądze itd., styka się trudnościami, doświadcza braku wiedzy i kompetencji a więc niejako uderza głową o mur. Tworzy to potrzebę wyposażenia w narzędzia – wiedzę i umiejętności – potrzebne do rozbicia tego muru. Z tej perspektywy praca i jednoczesne studiowanie pozwala sobie z tą niekompetencją bardziej skutecznie poradzić, bo wiedza pada na podatny grunt. Jeżeli mówimy o tym co lepiej, to z pewnością najlepszą formą jest praca związana z kierunkiem studiów. Warto podejmować zajęcia przystające do wybranej edukacji, ponieważ tylko wtedy jesteśmy w stanie konfrontować wiedzę z doświadczeniami a wiedza jest szybciej oraz efektywniej jest przyswajana.